Spis abonentów sieci
telefonicznych Dyrekcji Okręgu Poczt i Telegrafów w Bydgoszczy i
Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej w mieście Bydgoszczy na 1939 r.
Topolno 1916r. www.fotopolska.pl
Przy kościele w Topolnie przez 200 lat znajdował się klasztor ojców paulinów.
Był to najdalej na północ wysunięty klasztor tego zakonu, jedyny na
Pomorzu. Zakonnicy opuścili go około 1813 roku wskutek ustawy pruskiej o kasacji zakonów.
W Topolnie piechurzy poprosili o potwierdzenie tamtejszego proboszcza, księdza dziekana Alojzego Deję.
W październiku 1939 roku, jako proboszcz parafii w Nowej Cerkwi znalazł się w gronie księży, którzy ponieśli tragiczną śmierć, rozstrzelani przez Niemców w akcji planowej eksterminacji duchowieństwa diecezji pelplińskiej. Była to jedyna w historii okupacji niemieckiej akcja wymordowania wszystkich znaczących księży ze stolicy diecezji.
Jeden z najdłuższych "postojów" na trasie wyprawy. Ale trudno ruszać dalej kiedy właśnie zaczęły się wakacje. No i na własne oczy można obserwować budujące się nowe - nowoczesne, piękne miasto i polski port morski. Do którego prowadziły ze Śląska nie tylko piesze drogi, ale i magistrala węglowa.
Dlaczego "postojów" w cudzysłowie? Ponieważ piechurzy nie odpoczywali i nie brakuje potwierdzeń z pobytu w mieście. Przybyli do miasta 25 czerwca, opuścili je 1 lipca.
Rozpoczęli pobyt od wizyty w sklepie Bata przy ul. Świętojańskiej 13.
Zgodnie z rozporządzeniem Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego Rzeczpospolitej Polskiej wakacje w roku szkolnym 1935-1936 rozpoczynały się 22 czerwca. W dniu 20 czerwca 1936 zakończono rok szkolny 1935/36. Po nabożeństwie rozdano w szkole świadectwa i pożegnano się z dziećmi. Tak zapisał kierownik szkoły z Zagnańska. Z kolei w Nowem Bystrem Rok szkolny zakończono uroczystem nabożeństwem w dniu 21 czerwca.
Po nabożeństwie i rozdaniu świadectw nauczyciele z uczniami, tak jak ci ze szkół z Ryczywołu i Lubichowa, zapozowali do ostatnich zdjęć klasowych.
Kierownik szkoły, nauczyciele i uczniowie szkoły w Ryczywole, rok szk. 1935/36
Uczniowie klasy VII - absolwenci szkoły - z gronem nauczycielskim , Lubichowo
W kąt poszły zeszyty i podręczniki . Także Fela Skrzypczak z Leszna schowała swój zeszyt do historii
I rozpoczęły się wakacje. Takie jak te z powieści Kornela Makuszyńskiego.
Jaka była organizacja roku szkolnego? Najlepiej o tym wiedzieli nauczyciele i Kalendarz nauczycielski.
Więcej szczegółów z przebiegu nauki szkolnej można przeczytać w kronikach i corocznych sprawozdaniach szkolnych. Powtarzają się w nich obchody świąt narodowych, egzaminy, informacje o ruchu kadrowym.
W Tczewie piechurzy zabawili trzy lub cztery dni - pierwsze wpisy są z 15 a ostatnie z 18 czerwca 1936 roku.
Jak wyglądał Tczew? Co się w nim wówczas wydarzyło? Z kim się spotkali piechurzy?
W 1936 roku firma Bata miała swoje sklepy firmowe w 234 miejscowościach. Sklepów było jednak więcej - w Warszawie było ich 11, w Łodzi i Wilnie po 4, w Krakowie, Poznaniu i Lwowie po 3, w Brześciu, Chorzowie, Gdyni i Toruniu - po 2.
Pełną listę miejscowości zamieściła firmowa gazeta Echo Chełmka podsumowując rok 1936.
Przez prawie połowę z tych miejscowości przechodzili piechurzy. Do prawie połowy z nich wstąpili, nie z każdego z nich wzięli potwierdzenia.
Tropimy ślady piechurów w sklepach Bata. Oraz historie batowskie z pozostałej części kraju.
Szukamy zdjęć, dokumentów i wspomnień pracowników, kierowników i klientów.
Tworzymy z nich rozdział naszej opowieści, pod hasłem BATA 1936
13 maja (w środę) piechurzy zawitali do Ostrowa Wielkopolskiego, wówczas zwanego również Ostrowem lub Ostrowem Poznańskim.
Zagościli również w sklepie Piotra Cuske, ostrowskiego kupca, i jego żony Pelagii.
Ich prawnuczka przysłała wspomnienia o swoich przodkach, zebrane od krewnych - babci, mamy i kuzynek.Wszystkim Paniom serdecznie dziękuję :)
Rynek
2 i Rynek 35 – sklepy Piotra Cuske w Ostrowie
Wielkopolskim
Mój pradziadek – Piotr
Cuske pochodził z Borku Wielkopolskiego. Moja prababcia, Pelagia Szymańska - z
Barcina. Nie wiadomo kiedy i w jakich okolicznościach się poznali, ani dlaczego
postanowili zamieszkać właśnie w Ostrowie Wielkopolskim. W rodzinnym archiwum
zachowały się telegramy ślubne z sierpnia 1921 roku. Nie zachowała się
natomiast żadna fotografia ślubna Młodej Pary. Jest tylko jedno jedyne zdjęcie,
na którym widnieje… Pan Młody. Sam. Legenda rodzinna mówi, że jego młoda żona
się rozchorowała i do fotografa nie dotarła. A może nie było to małżeństwo z
miłości? Może Pelagia nie chciała Piotra za męża i ten jej brak na fotografii
poślubnej to forma protestu, niezgody, manifestu? Doczekali się dwójki dzieci –
Eugenii i Ferdynanda oraz dwóch sklepów. Jeden – Rynek 2 („Pod Aniołami”)z artykułami męskimi
oraz drugi, Rynek 35, z artykułami damskimi i krótkimi (czyli
pasmanteria). Wyglądając przez okna swoich sklepów widzieli się, ale czy machali
sobie? Odwiedzali? Nie wiem. Piotr to sympatyczny chudzielec z małym wąsikiem,
zapracowany bardzo. Pelagia to nieco pulchna dama, zawsze z nienagannie ułożoną
fryzurą, wyniosła nieco i z poczuciem wyższości. Lubiła, kiedy wszystko kręciło
się wokół niej. Zatem kariera sklepowej mogła jej niezbyt odpowiadać. Dla
dzieci mieli mało czasu, bo na pierwszym miejscu były interesy. Podobno sklepy
odkupili od jakiegoś ostrowskiego Żyda, który przeniósł się do Łodzi i tam
rozkręcił lepszy interes. Długo spłacali u niego sklepy, na swoim zdążyli być
dopiero w 1939 roku. I co? I przyszło porzucić wszystko i uciekać. Podczas
szybkiej ucieczki i panującego wtedy wokół chaosu wojennego Piotr się jakoś w
tym wszystkim zagubił, oddzielił od żony i dzieci. Uciekając przez Łódź
zatrzymali się ponoć u tego, od którego sklep kupili. Po wojnie sklepy przejęło
„państwo”, a im zostało uczucie dojmującej straty. Namiastką miała być praca
Piotra w jakiejś tam spółdzielni pracy i życie wspomnieniami, przechowywanie
resztek ze swojego własnego, okupionego ciężką pracą, brakiem czasu dla dzieci
i niezadowoleniem żony – interesu. To papier listowy, koperty z nadrukami
adresów, księgi rachunkowe. I wspomnienia, które opowiadał jego syn, a mój
dziadek – jak to dobrze było wtedy, kiedy mieli własne sklepy…
Anna Weronika
Prawnuczka Piotra Wnuczka Ferdynanda
Piotr i Pelagia Cuske z dziećmi Eugenią i Ferdynandem
Telegram ślubny
Papier firmowy sklepów Piotra Cuske
Współczesny widok na róg Rynku w Ostrowie. Sklep damski P.Cuske mieścił się w zielonej kamienicy po prawej, gdzie obecnie sklep Remis, a sklep męski w kamienicy po lewej (obok Apteki pod Aniołem - w niej również byli piechurzy).
Papier firmowy sklepu, który odwiedzili piechurzy
********** Czym żyli w tych dniach mieszkańcy Ostrowa pisała lokalna gazeta Orędownik Ostrowski. Łatwo się o tym dowiedzieć i dzisiaj, sięgając po numery z tamtego czasu: 12 maja 15 maja 19 maja Ja nie trafiłam w nich na informację o piechurach. Ale jeśli nie tu, to może w kolejnej miejscowości lub w innej gazecie... :)
Niedziela Zmartwychwstania Chrystusa Pana przypadała na 12 kwietnia 1936 roku.
Wielkanocne wojaże.
ORBIS na ten czas proponował swoim klientom ofertę wycieczek, głównie zagranicznych. W kraju można było się wybrać do Juraty (5 dni, wyborowe towarzystwo w luksusowym hotelu, dancingi, bridż, piękne spacery - 45 zł) lub Zakopanego (3 dni w pensjonacie na drodze do Białego - 29 zł). Oferta zagraniczna obejmowała wyjazdy do Jugosławii (26 dni w cenie 580 lub 670 zł) do Hiszpanii (19 dni w cenie 990 zł), na tydzień do Pragi, Wiednia i Budapesztu (215 zł), Wiednia i Semmeringu (Styria) za 200 zł, oraz krótsze wypady do Wiednia lub Rygi, a także wycieczki lotnicze do Berlina lub Bukaresztu.
www.polona.pl
Wielkanoc w przedwojennej Łodzi
Przed Wielkanocą 1936 roku "Echo" informowało, że smutne święta
będzie miała matka 4-letniej Danusi Winnickiej. Dziewczynka została
bowiem śmiertelnie potrącona przez tramwaj przy ul. Łagiewnickiej 34.
Natomiast na klatce schodowej domu przy ul. Siedleckiej znaleziono
"podrzutka" płci męskiej. Dziecko było owinięte w chustkę. Matka chłopca
dołączyła kartkę: Dziecko katolickie, nieochrzczone. Nie miałam innego
wyjścia.. Dziecko odwieziono do żłobka.
Obywatelski Komitet Pomocy Najbiedniejszym przygotował sześćset paczek
dla najbiedniejszych rodzin katolickich. Dostali wędliny, czyli kiełbasy
i kiszki, jajka oraz strucle. W czasie Wielkanocy część łodzian
odwiedzała kina - np. kino-teatry "Metro" i "Adria" zapraszały na film
"Dodek na froncie" z Adolfem Dymszą w roli głównej.
Sama Wielkanoc nie przebiegła już spokojnie. Gazety donosiły, że w
święta doszło do trzech zamachów samobójczych. 72-letni Jan Kapuściński,
zamieszkały przy ul. Południowej 30 połknął znaczną ilość kwasu
solnego. Mężczyznę, znajdującego się w beznadziejnym stanie, odwiedziono
do szpitala na Radogoszczu. Natomiast w bramie kamienicy przy ul.
Żeromskiego 58 znaleziono nieprzytomnego mężczyznę, którego nazwiska nie
udało się ustalić. Okazało się, że zatruł się wypijając znaczną ilość
denaturatu. Odwiedziono go do szpitala w Radogoszczu.
reklama
Z kolei 36-letnia Sala Winterowa, żona stolarza, próbowała się otruć
jodyną. Próba samobójcza też okazała się nieskutecznie. Sali przepłukano
na miejscu żołądek i nawet nie zabrano jej do szpitala.
Wydawnictwo Fr. Karpowicz
Warszawa A 330 Wysłana z Wilna 14.04.1936 r.
Wielkanoc w Piotrkowie Trybunalskim
Podobnie jak prasa gubernialna, tak i gazety okresu międzywojennego
podchodziły poważnie do tematyki świątecznej. Nie zapominano o ubogich i
potrzebujących. I tak w „Głosie Trybunalskim”, w numerze 100 z 1936
roku ukazało się ogłoszenie piotrkowskiego oddziału Caritasu
następującej treści: Wielka Sobota! - Wszystkie przygotowania świąteczne
się kończą. Jeśli jest dobra wola to i dziś nie za późno złożyć
jakąkolwiek ofiarą wedle możności (w naturze, groszu lub odzieży) dla
biednych, chorych, opuszczonych. - Czekamy! Prosimy serdecznie! Toruńska
5. Biuro otwarte do godz. 9 -tej wieczorem.
Specyfiką
przedwojennej prasy było publikowanie znacznej ilości utworów
literackich. Piotrkowskie tytuły tamtej epoki nie odstawały od
ogólnopolskich trendów. Przy okazji Świąt Wielkanocnych „Głos
Trybunalski”, wydawany przez Aleksandra Pańskiego, we wspomnianym
numerze 100 z 1936 roku opublikował wiersz „Alleluja” autorstwa M.
Mszczyckiej: A gdy się na Wielkanoc wesoło dzwon rozbuja, Znów serce zmartwychwstałe zaśpiewa „Alleluja”. Wybiegną z mieszkań dzieci, uśmiechną się radośnie, Jakdyby szły naprzeciw powracającej wiośnie. Woń fiołków mnie odurza i białe lśnią sasanki... Dokoła słychać ptasząt miłosne zalecanki. I naraz zapominam w to Święto Zmartwychwstania, Że krzyż nade mną stanął i słońce mi przysłania, Że minął sen o szczęściu, że zmierzch się życia zbliża... I że na moją drogę złowieszczo padł cień krzyża. Hymn dźwięków się rozśpiewał, uroków, świateł, woni... Niech widmo złego jutra nie psuje tej harmonji. Niech serce zmartwychwstałe zaśpiewa „Alleluja”! Wszechobecne reklamy
Okres
przedświąteczny, jak wspomnieliśmy, to również czas zwiększonej liczby
reklam w mediach. Nie inaczej było w piotrkowskiej prasie przedwojennej.
W przywołanym już numerze 100 „Głosu Trybunalskiego” z 1936 roku niemal
każda ówczesna restauracja piotrkowska zapraszała do odwiedzenia swych
lokali. Znana od wielu lat Restauracja „Świtezianka”, pod kierownictwem
Józefa Wolskiego, mieszcząca się przy ulicy Słowackiego 32,
przygotowywała dla swych stałych bywalców na Wielką Sobotę specjalną
rybkę oraz na święta wielki wybór win, wódek, konjaków, który zadowoli
najwybredniejszych smakoszów. Oczywiście także i jeden z piotrkowskich
browarów na święta polecał niedoścignionej jakości Piwa Okocimskie oraz
piwa Marcowe eksportowe (dubeltowe), Polskiego Pilznera jako Portera
kuracyjnego.
Swoje świąteczne specjały zachwalały również
piotrkowskie piekarnie i fabryki słodkości. Święta! Czy masz cukry i
baranki od Tenszerta?- „krzyczała nagłówkiem” strona 10. Poniżej babki,
ciasta, mazurki, sękacze oraz inne pieczywa pierwszorzędnej jakości i w
cenach przystępnych polecały kolejne piekarnie Rozpędkowskiego przy
ulicy Piłsudskiego 7 (obecnie Wojska Polskiego) oraz Gadzinowskiego przy
ulicy Słowackiego 24. Co ciekawe specjalnie na święta miody oferowała
firma Włodzimierz Kirijczuk i S-ka ze Zbaraża.
Druk Zakład
Reprodukcyjny "Akropol" Kraków seria 500/104
Wysłana z Jasła
07.04.1936 r.
12 kwietnia miała miejsce premiera filmu Róża, adaptacja dramatu Stefana Żeromskiego.
Kto chce być bliżej ówczesnych klimatów może obejrzeć ten film także dzisiaj
Wielkanocna procesja wychodzącą z kościoła
Matki Bożej Różańcowej na Bródnie w kwietniu 1936 roku. Drewniany
kościół spłonął w czasie wojny. Obecny, murowany zbudowano na tej samej
posesji, kawałek dalej od ulicy Wysockiego, na fundamentach wylanych już
przed wojną.
www.targowek.info
Procesja rezurekcyjna wokół kościoła św. Floriana w Krakowie
Groby Pańskie w Krakowie
Groby Pańskie w kościołach warszawskich
Śniadanie wielkanocne członków Polskiego Związku Zachodniego