Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1936. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1936. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 grudnia 2022

Z Nowym Rokiem nowym krokiem (i w nowym bucie)

 

Mijający rok nie miał być rokiem wyprawy ani rokiem piechurów. tym bardziej więc cieszy mnie to, co się wokół wyprawy wydarzyło, bez mojego udziału (lub z niewielkim wkładem). 

Przede wszystkim dziękuję redakcji tygodnika Gwarek za przypomnienie wyprawy i artykułu sprzed 7 lat w kwietniowym wydaniu gazety.

I panu Piotrowi Serafinowi (Lubliniec - ocalić od zapomnienia) za powrócenie do tematu wyprawy i lublinieckiego sklepu. 

I cieszę się z wszystkich nowych kibiców oraz powrotu  BATA-li w Chełmku do grona aktywnych czytelników.

A wszystkie nowinki i sygnały jakie pojawiają się w międzyczasie publikuję na bieżąco na fejsbukowej stronie wyprawy.

 

Koniec roku był łaskawy dla sprawy wyprawy i dostaliśmy jeszcze jeden podarunek od 1936 roku i firmy Bata. 

W 2023 rok i 9 rok z wyprawą wchodzimy więc z nowym kalendarzem "Batowskim". Towarzyszyć mu będą liczne batowskie ciekawostki, które będę publikować na Fb co miesiąc. 

Wszystkim sympatykom wyprawy i koszęcińskich piechurów, turystom, włóczykijom, wędrownikom i wędrowcom, szwendaczom, pielgrzymom życzę szerokich dróg, wygodnych butów, gościnnych  i przyjaznych życzliwych ludzi, dzięki którym każda wędrówka nabiera smaku i sensu. Niech was Bóg bezpiecznie prowadzi. I do zobaczenia na trasie!





piątek, 29 listopada 2019

Podjąć wyzwanie! Druga Rzeczpospolita na drodze do nowoczesności


Piechurzy kończą kolejny rok wyprawy, a Narodowy Instytut Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów przygotował także dla nas prezent - kompendium wiedzy na temat codziennego życia w kraju, po jakim wędrowali, o poważnym tytule "Podjąć wyzwanie! Druga Rzeczpospolita na drodze do nowoczesności".

Podjąć wyzwanie! Któż bardziej niż Alex i Paweł wziął sobie do serca to hasło i na nie aktywnie odpowiedział na drogach Drugiej Rzeczpospolitej? Tym bardziej cieszy ta publikacja. Zapraszam do lektury!

Na zachętę rozdział o transporcie: 






Publikację tę można śmiało nazwać przewodnikiem po Polsce 1936 roku, który jest w niej przywoływany 23 razy. Odnajdźcie je :)

Cała książka jest do pobrania w formacie PDF na stronie NIMOZ (tu klikaj) 
Przyjemnej lektury!


*****************************************************************************
Podobała Ci się ta informacja? Jest dla Ciebie interesująca lub przydatna? Chcesz więcej podobnych informacji? A może chcesz więcej informacji z trasy pieszej wyprawy Alexa i Pawła? 
Wpłać dowolną kwotę na konto Muzeum tytułem "darowizna". 
Ja w tym miejscu (i paru innych) umieszczę podziękowania dla Ciebie lub twojej firmy.
Tutaj są wszystkie dane. Jeśli masz pytania - zapraszam do kontaktu.


czwartek, 14 września 2017

1936 - Nowy Sącz, Warszawa, Kisielówka (?)

Drugi i na razie ostatni album z moimi rodzinnymi fotografiami z 1936 roku. Tym razem z albumu Zygmunta Izdebskiego, mojego dziadka.
W 1936 roku Zygmunt miał 25 lat.  Zdjęcia z tego roku wykonane zostały w Warszawie (gdzie Zygmunt studiował) i w Nowym Sączu (skąd pochodził).

W kwietniu był z wizytą w Sączu. Na zdjęciu ukrywa się za rządkiem dziewcząt:


 W czerwcu wybrał się z Blanką (wdową po Edwardzie, starszym bracie) na rejs Wisłą:


Również w czerwcu w Sączu wykonane zostało to zdjęcie uroczych maluchów:


Na wakacje Zygmunt miał przyjechać do domu, gdzie był z utęsknieniem wyczekiwany. Z korespondencji Elki, zaniepokojonej brakiem jakiegokolwiek znaku życia od młodszego brata, dowiadujemy się, m.in. że "cały dom jest już w Kisielówce. Mama ma przyjechać mnie zluzować." . Pyta też czy poznaje dom na kartce (wykonanej odręcznie z fotografii /prawdopodobnie/ własnej) .


letni dom w Kisielówce ?



To na razie wszystko, co udało mi się odkryć w 1936 roku. Być może któraś kolejna fotografia, współcześnie barbarzyńsko przyklejona klejem do albumu, zawiera dodatkowy opis i jeszcze kiedyś coś tu dorzucę. Ale nie będzie to prędko.


Blanka Izdebska, z d. Rosenberg, żona Edwarda
Edward Izdebski - kapitan WP, pracownik Wojskowego Biura Historycznego i Sztabu Generalnego WP, autor m.in. opracowania "Bitwa pod Komarowem. 26 sierpnia - 2 września 1914 roku", zginął śmiercią samobójczą w 1932 roku
Elka (Waleria ) Izdebska - nauczycielka, m.in. kierowniczka szkoły w Kosarzyskach (stanowisko to objęła rok wcześniej, po śmierci Aleksandra Szaflarskiego, ojca Danuty Szaflarskiej, aktorki)




środa, 13 września 2017

1936 - Jarosław, Przemyśl, Lwów, Rzeszów (?) , Gdynia (?)

Pora najwyższa zajrzeć do własnych archiwów i sprawdzić co w 1936 roku robili moi przodkowie. 

Bohaterkami i adresatkami dzisiaj prezentowanych zdjęć są Zofia i Daria (zwana Duśką, Danką) Kulczyckie z Jarosławia. 

Zosia  (później Izdebska, jeszcze później moja babcia) w 1936 roku miała 20 lat, była instruktorką wychowania fizycznego i przysposobienia wojskowego.
W lutym sfotografował ją uliczny jarosławski fotograf gdy przechodziła w towarzystwie koleżanki i dwóch wojskowych.



 W kwietniu - kiedy szła z koleżankami.




We wrześniu siatkarki grały mecz wyjazdowy we Lwowie:

Zawody siatkówki we Lwowie dnia 5.IX.1936r



We wrześniu Zośka spotykała się także z takim jednym wojskowym. Podobno nie bardzo go lubiła i nie bardzo chciała się z nim spotykać, szczególnie w miejscu gdzie było pełno znajomych. Dlatego zdjęcia w parku mogą być zrobione na przykład w Rzeszowie. Okoliczności przyrody niewątpliwie bardzo malownicze. 
/w kwestii tajemnicy takich spraw zawsze można liczyć na młodsze rodzeństwo, nawet do późnej starości będą wypominać (a może wtedy najbardziej) ;) /




Zosieńce - Stach      Jarosław 7/IX/1936r

 W październiku otrzymała taki portret:


 W listopadzie (11.11.1936) odbyło się w Przemyślu szkolenie instruktorek ogródków jordanowskich:

Przemyśl 11. XI.1936 kurs instruktorek ogródków jordanowskich

 Ten młodzieniec wręczył swoje zdjęcie na pamiątkę w dniu 17.11.1936 (w Jarosławiu)
 
13 grudnia 1936 r. instruktorki siatkówki i basketu podczas kursu instruktorskiego II stopnia grały mecz w Przemyślu: 






Tego samego dnia Daria dostała od Zygmunta (z którym później była zaręczona) zdjęcie portretowe.


Kochanej malutkiej Danulce - Zygmunt          Jarosław. 13/XII/1936r


A na koniec pozdrowienia, prawdopodobni z Gdyni, od trzech panów (bez łódki i bez psa). Rok wykonania również nie jest pewny, bo na zdjęciach jest wprawdzie opisane 36, ale może to równie dobrze oznaczać numer zamówienia. Ale że panowie prezentują się idealnie do historii o wyprawie dookoła Polski to ich tu na razie zostawiam:



***   ***   ***
 
Jeżeli rozpoznajecie na tych zdjęciach swoich przodków lub osoby publicznie znane proszę o kontakt. Ciekawi mnie kim były te osoby, jakie były ich dalsze losy.  
Prywatnie intryguje mnie szczególnie ten zabójczo przystojny brunet w typie hiszpańskim, z września. 






piątek, 18 sierpnia 2017

Nowe znaleziska - 1936, Bata, Lubliniec i harcerze

Nie ustajemy w poszukiwaniach. Są proste, kiedy w codziennej działalności mamy w pamięci tych kilka kluczowych haseł. 

Od początku poszukujemy informacji na temat sklepu Bata w Lublińcu. To ten sklep, którego kierownik J. Ćwielong rekomendował piechurów i ich wyprawę w firmie Bata, a w lipcu gościł ich u siebie w Płocku jako kierownik tamtejszej placówki.
Sklep Bata w Lublińcu mieścił się przy Rynku pod numerem 8 (1). Przyjaciele Zapomnianej Historii trafili na niezwykłe potwierdzenie lokalizacji. To fotografia z 1940 roku, na której szyld Bata odbija się w witrynie innego sklepu. Zdjęcie pochodzi z Archiwum Instytutu Yad Vashem.



Druh Bartek Zbączyniak zajmujący się historią lublinieckiego hufca ZHP podczas kwerendy w Archiwum Państwowym w Katowicach natrafił na takie ogłoszenie z 1937 roku, zabraniające reklamy produktów Bata (propagandy handlowej) w szkołach. 


Historia lublinieckiego harcerstwa jeszcze w jeden sposób łączy się z naszą historią - po ukończeniu szkoły handlowej kierowniczką lublinieckiej placówki była harcerka żeńskiej drużyny "Drzew" - Róża Kopacz (Poniewiera).

Innych pracowników tego sklepu Włodzimierza Tarnawczyka i Marię Moroniównę znajdujemy na listach darczyńców, którzy wpłacali składki na samolot ufundowany przez społeczność BATA dla polskiego lotnictwa (Echo Chełmka 11.09.1938).

plan centrum miasta Lublińca z przewodnika Berezowskiego (1937r)
W 1936 roku w Lublińcu
powstał Lubliniecki Klub Sportowy SPARTA
używany był herb z czerwonym polem
wybudowana została wieża ciśnień

1) Staramy się nadal ustalić dokładną lokalizację sklepu Bata.
W latach 1938 i 1939 widnieje on pod adresem Rynek 11 i to jest prawdopodobnie adres dla prezentowanego zdjęcia. W tym czasie przy Rynku mają siedziby:
Rynek 1 Klimek Augustyn, kupiec
Rynek 3 Gotz Mieczysław, lekarz
             Grabowski Władysław, notariusz
             Bank Ludowy Spółdzielczy
Rynek 4 Kubalski Marcel, dr adwokat 
Rynek 5 Goloś Paweł
             Wędrychowicz Stanisław, adwokat
Rynek 6 Apteka Nowa Jana Smoły
Rynek 8 Księgarnia Liberski Stanisław
             Kołder Adolf,  Hotel Europejski i kawiarnia





niedziela, 25 grudnia 2016

Koło się zamyka - piechurzy powrócili do Koszęcina

Wprawdzie gazeta Polska Zachodnia o ich powrocie informowała 10 grudnia, ale taka informacja nie zgadza się z potwierdzeniami z dziennika ani z wspomnieniami Aleksa Mazura. Prawdopodobnie około 24 grudnia 1936 roku Paweł Słodczyk i Aleksander Mazur powrócili do domów po prawie ośmiomiesięcznej wędrówce.  Zasiedli do świątecznych stołów ze swoimi rodzinami, a wspomnień i opowieści nie zabrakło im na długo. 
 
Scena w stajence. Grafika z 1936 roku (z aukcji: antyczek.pl)
Tak czy inaczej to już koniec trasy wyprawy dookoła Polski. Ale nie koniec historii tej wyprawy. To właściwie dopiero jej początek. Ciągle jest do odszukania prawie dwa tysiące organizacji, miejsc i osób, z którymi spotkali się piechurzy (autograf pradziadka). Otwarta lista miejscowości z wszystkimi potwierdzeniami pobytu jest dostępna i zachęca do poszukiwań. Ostatnio trafili na nią miłośnicy historii lokalnej z Wyszkowa (Wyszkowska Atlantyda), czeka nas więc w najbliższym czasie opowieść z okolic tego miasta. Także wiele niezwykle interesujących wspomnień, dokumentów i opowieści z 1936 roku (Rzeczpospolita 1936) i historii firmy Bata oczekuje na opracowanie i opublikowanie.
 
To też nie koniec wypraw. W 1937 wędrowcy wyruszyli w krótką wyprawę po Śląsku, a w 1938 roku Aleksander Mazur wędrował po Śląsku Cieszyńskim i z tej wyprawy został album pełen fotografii. Prawdopodobnie będziemy więc kolejne dwa lata nadal wędrowali po ich śladach.


Życzę Wam spokojnych świąt spędzonych w gronie rodziny i przyjaciół
i radości z ich i własnych wędrówek i powrotów. 
Szczęśliwego Bożego Narodzenia!


sobota, 16 lipca 2016

Topolno 16.07.1936 - ksiądz Alojzy Deja

Spis abonentów sieci telefonicznych Dyrekcji Okręgu Poczt i Telegrafów w Bydgoszczy i Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej w mieście Bydgoszczy na 1939 r.


Topolno 1916r.  www.fotopolska.pl

Przy kościele w Topolnie przez 200 lat  znajdował się klasztor ojców paulinów. Był to najdalej na północ wysunięty  klasztor tego zakonu, jedyny na Pomorzu. Zakonnicy opuścili go około 1813 roku wskutek ustawy pruskiej o kasacji zakonów.


W Topolnie piechurzy poprosili o potwierdzenie tamtejszego proboszcza, księdza dziekana Alojzego Deję.


Ksiądz Alojzy Deja był proboszczem w parafii Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Topolnie w latach 1931- 1938.
Urodził się 25.10.1893 roku w Przyrowie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1923 roku. Wikariat odbył w Kamieniu. W latach 1924 - 1930 był profesorem Collegiom Marianum w Pelplinie. Był również członkiem Towarzystwa Naukowego w Toruniu .

Od 1938 roku proboszczował w Nowej Cerkwi. 

W październiku 1939 roku, jako proboszcz parafii w Nowej Cerkwi znalazł się w gronie księży, którzy ponieśli tragiczną śmierć, rozstrzelani przez Niemców w akcji planowej eksterminacji duchowieństwa diecezji pelplińskiej. Była to jedyna w historii okupacji niemieckiej akcja wymordowania wszystkich znaczących księży ze stolicy diecezji. 



Zagłada pelplińskiego duchowieństwa

Kazali kopać dół, Gazeta Tczewska
Cum debita reverentia


środa, 29 czerwca 2016

Międzywojenny questing



Od pierwszego zetknięcia z dziennikiem pieszej wyprawy dookoła Polski nie opuszcza mnie myśl, że szczególnie większe miejscowości aż proszą się o mini-przewodnik, grę terenową czy quest, który oprowadzać będzie po miejscach odwiedzonych przez wędrowców.

Czas mijał, piechurzy doszli do Gdyni i okazało się, że pierwszy krok w tym kierunku został zrobiony! I to w 1936 roku.  Wtedy to właśnie Grzegorz Winogrodzki napisał wierszowany przewodnik „Gdynia. Miasto i port.” (wydany w kolejnym roku)
 
źródło: gdyniawktorejzyje.blogspot.com

Przewodnik poza tekstem zawiera 70 zdjęć, dwa szkice topograficzne, plastyczną mapę Zatoki Gdańskiej oraz trzy drzeworyty o tematyce marynistycznej. Cała broszura liczy 73 strony i ma format szkolnego zeszytu.

Przeczytać w nim można historię poszczególnych dzielnic i miejsc w mieście:

Najstarszych kilka podań z Oksywiem się wiąże:
Mówią, że tutaj mieszkał niegdyś duński książę
Na wyspie, gdyż w tych czasach w dawnej dziejów porze
Oksywską Kępę zewsząd otaczało morze.
Książę był poganinem, lecz mu się uśmiecha
Zmiana wiary, więc prosi świętego Wojciecha,
Aby z lądem połączyć małe jego państwo,
A za to obiecuje przyjąć chrześcijaństwo.
Wtedy się kępa z lądem połączyła cudem,
A książę dał się ochrzcić z całym swoim ludem.

A nieco dalej spojrzenie na Gdynię od strony wód zatoki i ostrzeżenie przed hitlerowskim niebezpieczeństwem:

Z dwóch stron Gdyni, przy brzegu morze rozpostarte,
Przywarły wzgórza, jako lwy zażarte,
Gotowe bronić portu od napadów z boku,
Nadają okolicy dziwnego uroku.
Te wzniesione nad morzem górzyste występy
Są to piękne Redłowska i Oksywska kępy.
Jednak Gdyni nie grożą już wroga napady:
Zostały podpisane z Niemcami układy.

Lecz autor niezbyt wierzy w te układy, bo nieco niżej podaje prawie prorocze słowa:

...umowa nie stanie się świstkiem papieru,
Chociaż dzieje męczeńskich lechickich narodów
Oraz nasza historia dają dość powodów
Do bacznej ostrożności i na przyszłość radę,
Aby strzec się, Niemiec zawsze knuje zdradę...

Poprzez wieki historii, snuje Winogrodzki swoją opowieść, by dojść do czasów sobie współczesnych – od początków portu i miasta. Oto stosowny fragment tekstu:

„Dzisiaj nas nowym życiem i nadzieją wita,
Gdyż potężna dolina dawnej Pra – Pregoły
Daje widok niezwykły a dla nas wesoły:
Przy ujściu do doliny leży port. Tu środek,
Tu przyszłej wielkiej Gdyni szczęśliwy zarodek.
Stąd dalej wzdłuż doliny Gdynia się rozrasta,
Wcielając bliskie wioski do obrębu miasta:
Pochłonęła Grabówek, Chylonia wcielona,
Do Cisowej, Zagórza ciągną się ramiona
Naszej, szybko rosnącej nadmorskiej stolicy...
Która wpełza na piękne wzgórza okolicy
I zajęła willami Witomińskie szczyty.
”

„Na ulicy Portowej stoi w środku miasta
Prastary dąb, rówieśnik królów z rodu Piasta,
Lecz tradycja z późniejszych wypadków zrodzona
Dała mu piękne miano "Dąb Napoleona"
Gdyż podanie, jakoby na faktach oparte,
Twierdzi, że pod tym drzewem siedział Bonaparte.
(...) więc dąb, który pamięta te przepiękne słowa,
Czci się jako pamiątka Gdyni narodowa...”

„W roku tysiąc dziewięćset trzydziestym i trzecim,
Który portu gdyńskiego był dziesięcioleciem
Na dzień 8 – go grudnia zjechał Rząd i liczne
grono na poświęcenie portu symboliczne.
Na ten termin i dworzec morski wykończono,
i miał być poświęconym, a dostojne grono
uświetniło odbycie radosnego święta”.

„...Dziś nie ma emigracji, i obóz wspaniały
mógłby uniwersytet pomieścić tu cały.
Dla podniesienia bowiem autorytetu
nauki polskiej brak nam uniwersytetu.”

„Blisko Kamiennej Góry obok morskiej plaży
szeroki bulwar pasem zieleności darzy,
Jest to miejsce spaceru najróżniejszej sfery
Corso „Morskiego Oka” i „Polskiej Riwiery”...



Tyle historia. 
A kto się pokusi o napisanie questa lub gry miejskiej po Gdyni /lub innej miejscowości/ śladami piechurów?
A może ktoś  zamieści geocache na trasie wyprawy?
Bazą punktów są potwierdzenia z wyprawy.



Fragmenty przewodnika pochodzą z bloga Gdynia, w której żyję Michała Sikory