Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AUTOGRAF praDZIADKA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AUTOGRAF praDZIADKA. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 października 2016

Gotowe!

Udało się. Udało mi się przed końcem wyprawy podzielić dziennik na miejscowości i je opublikować.
Od wczoraj dostępne są województwa lwowskie, tarnopolskie i stanisławowskie.

Od teraz możecie szukać pradziadków na całej trasie.


 


Może się jeszcze zdarzyć, że któraś miejscowość z alfabetycznej wyszukiwarki i listy miejscowości na trasie (na stronie TRASA) nie pokrywają się. Kiedyś to sprawdzę, ale na razie zgłoście mi taką rozbieżność, zaradzę jej od ręki. 


poniedziałek, 22 sierpnia 2016

krok po kroczku - jak poszukuję "pradziadków"


W Warszawie 22 sierpnia 1936 roku piechurzy odwiedzili m.in. Stanisława Gajewskiego.
Wyraźnie odbita solidna pieczątka zawiera wszystkie informacje - imię, nazwisko, adres, numer telefonu.


Doskonale. Tylko kim był Stanisław Gajewski?
Wyszukiwarka pokazuje Stanisław Gajewski, Warszawa - dyplomata. Interesujące. Ale czy to na pewno o niego chodzi?
Chwila kolejnych poszukiwań i BINGO! No, może pół bingo ;)
W "dwutygodniowym piśmie ilustrowanym" Ogrodnik z marca i kwietnia 1936 roku Stanisław Gajewski z Warszawy reklamuje się następująco:


Czy SG prowadził więc sklep ogrodniczy?
Chwila kolejnych poszukiwań i już wszystko jest jasne.
Tygodnik Handlowy (organ Stowarzyszenia Kupców Polskich) z 01.03.1936 r zamieszcza taką oto reklamę:



 Na początek całkiem dużo :) 

Czy znajdą się potomkowie Stanisława Gajewskiego i opowiedzą coś więcej? 
 A może jakiś varsavianista znający historię ulicy Świętokrzyskiej? 
Stanisław Gajewski (jako i inni świadkowie wyprawy) czeka na odkrycie :)

niedziela, 21 sierpnia 2016

Wenanty Starost - chłopski adwokat (w anegdotach)

Pierwszego dnia pobytu w Warszawie piechurzy trafili m.in do Wenantego Starosta. 


Wenanty Wawrzyniec Starost prowadził kancelarię przy ul. Miodowej 1 
W marcu 1935 roku przyjął na aplikanta Stanisława Mańkowskiego

Jest jednym z członków palestry wspominanych w "Ze wspomnień warszawskiego adwokata" Henryka Nowogródzkiego.  Przytacza je Andrzej Tomanek w "Gawędach adwokata bibliofila": 

Adwokat Wenanty Starost, prowadzący sprawy chłopów, „gdy przegrał sprawę w Sądzie Okręgowym, mówił do klienta:
– Czego się martwicie? My teraz mamy apelację, a co ma przeciwnik? No, co ma przeciwnik? Nic! – wołał, podnosząc znacząco palec”. 

Jemu też przypisuje się, jakoby miał „na biurku dwa kodeksy: cienki i gruby. Gdy chłop pytał o wynagrodzenie, odpowiadał:
– A z jakiego kodeksu chcecie, aby was bronić, z grubego, czy z chudego? Z grubego – 3 ruble, z chudego – rubla”.

Pan Wenanty był czynnym cyklistą. Pomiędzy sądami również poruszał się rowerem, co było przedmiotem dyskusji w środowisku i Rada Adwokacka rozważała ponoć, czy aby nie uchybia w ten sposób godności profesji. 
Dla cyklisty-prawnika sporym utrudnieniem było pewnie zgubienie dokumentów uprawniających do kierowania pojazdami, co przydarzyło się mu w listopadzie 1935 roku 

z Dziennik Zarządu Miasta Stołecznego Warszawy z dnia 21.11.1935



Bibliografia: 
Kalendarz Sądowy na rok 1929
Spis Abonentów Warszawskiej Sieci Telefonów PAST 1935/36
Gazeta Sądowa Warszawska z dnia 04.03.1935t. 
Andrzej Tomanek ,Trzej panowie z Zespołu Adwokackiego 25, na www.palestra.pl



sobota, 16 lipca 2016

Topolno 16.07.1936 - ksiądz Alojzy Deja

Spis abonentów sieci telefonicznych Dyrekcji Okręgu Poczt i Telegrafów w Bydgoszczy i Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej w mieście Bydgoszczy na 1939 r.


Topolno 1916r.  www.fotopolska.pl

Przy kościele w Topolnie przez 200 lat  znajdował się klasztor ojców paulinów. Był to najdalej na północ wysunięty  klasztor tego zakonu, jedyny na Pomorzu. Zakonnicy opuścili go około 1813 roku wskutek ustawy pruskiej o kasacji zakonów.


W Topolnie piechurzy poprosili o potwierdzenie tamtejszego proboszcza, księdza dziekana Alojzego Deję.


Ksiądz Alojzy Deja był proboszczem w parafii Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Topolnie w latach 1931- 1938.
Urodził się 25.10.1893 roku w Przyrowie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1923 roku. Wikariat odbył w Kamieniu. W latach 1924 - 1930 był profesorem Collegiom Marianum w Pelplinie. Był również członkiem Towarzystwa Naukowego w Toruniu .

Od 1938 roku proboszczował w Nowej Cerkwi. 

W październiku 1939 roku, jako proboszcz parafii w Nowej Cerkwi znalazł się w gronie księży, którzy ponieśli tragiczną śmierć, rozstrzelani przez Niemców w akcji planowej eksterminacji duchowieństwa diecezji pelplińskiej. Była to jedyna w historii okupacji niemieckiej akcja wymordowania wszystkich znaczących księży ze stolicy diecezji. 



Zagłada pelplińskiego duchowieństwa

Kazali kopać dół, Gazeta Tczewska
Cum debita reverentia


poniedziałek, 27 czerwca 2016

AUTOGRAF praDZIADKA




Dziennik wyprawy Pieszo dookoła Polski zawiera ponad 2 tysiące potwierdzeń. To pieczątki i podpisy oraz wpisy i dedykacje od osób, które spotkali piechurzy. A byli to pracownicy i kierownicy sklepów Bata, sołtysi gromad wiejskich, urzędnicy miejscy i gminni (sekretarze, burmistrzowie), prezesi i członkowie organizacji i towarzystw społecznych, zakonnicy, właściciele majątków ziemskich, pracownicy i właściciele piekarni, mleczarni, sklepów rzeźniczych, fryzjerskich, aptek, zakładów fotograficznych, pensjonatów, adwokaci, lekarze, dziennikarze i literaci (np. żydowscy). Pełen przekrój ówczesnego społeczeństwa.  
2 tysiące osób z krwi i kości, z ich historiami, marzeniami, z konkretnym wyglądem. 

Zasady 

Sięgnijcie do historii rodzinnych, historii miejscowości, w których mieszkacie (a także tych, w których już nie mieszkacie), a następnie do potwierdzeń z trasy - i sprawdźcie. Być może wśród pieczątek i podpisów znajdzie się również podpis waszego pradziadka lub prababci, dyrektora waszej szkoły, prezesa waszej organizacji, sołtysa waszej wsi.. Napiszcie (nakręćcie, nagrajcie) krótkie wspomnienie o nim (lub o miejscu czy organizacji, która została wpisana), przyślijcie zdjęcie (najlepiej z 1936 roku lub zbliżonego).  Podzielcie się ich historią. 
 W ten sposób ożywimy może nie dwa tysiące ale chociaż dwadzieścia podpisów, poznamy ludzi, których spotkali piechurzy, a nie tylko ich autografy. 

Opowieści  pod hasłem AUTOGRAF praDZIADKA można przysyłać aż do odwołania. 
Wyprawa kończy się 24 grudnia i tego dnia zamknę pierwszy etap pracy nad tym rozdziałem, ale historia będzie toczyć się dalej. Każda nadesłana opowieść zostanie opublikowana na blogu pieszo1936. 
Każda opowieść nadesłana do 31.12.2016 roku zostanie też zamieszczona w publikacji podsumowującej całoroczne działania. 


Opowieść Autograf praDziadka może mieć dowolną formę i długość, jednak ze względów film i nagranie nie powinny przekraczać 15 minut a tekst 2 stron maszynopisu.
Film lub nagranie dźwiękowe powinno być opublikowane przez autora tak, żeby był do niego łatwy dostęp publiczny.
Uczestnikiem wydarzenia jest autor opracowania (wywiadu, filmu, nagrania, prezentacji), osoba, która przygotuje i nadeśle opracowanie dotyczące wybranej osoby lub miejsca.
Uczestnik może być zbiorowy, uczestnikiem mogą być autor i wspominający lub kilku autorów.  
Opracowanie może dotyczyć niespokrewnionej osoby. Ważne jest, by jej ślad znajdował się w dzienniku. 
Jeśli nie znajdziecie swojego pradziadka "adoptujcie" osobę, o której informacje potraficie znaleźć.
Opracowania muszą powstać z poszanowaniem praw autorskich, praw osób trzecich  i zasad cytowania. Nadesłanie opowieści oznacza, że jest to autorskie dzieło uczestnika i ponosi on konsekwencje złamania zasad i ewentualnych roszczeń. 

Autograf praDziadka nie jest konkursem. Jest wydarzeniem, częścią projektu inspirowanego wyprawą sprzed 80 lat .
Wygrywają w nim wszyscy, którzy wezmą w nim udział. 
Jednak.
Każdy uczestnik otrzyma kolorową kopię podpisu (w oryginale dziennik jest kolorowy) - AUTOGRAF praDZIADKA - na wybranym nośniku (w postaci pliku jpg /mailem, po przesłaniu opowieści/ lub na magnesie, kubku,  fotografii, breloczku do kluczy i in /po zakończeniu całej "wyprawy"/). 
Oprócz tego /po zakończeniu "wydarzenia"/  każdy z uczestników otrzyma  również upominek - pamiątkę udziału w "wyprawie". 

 Podpis pradziadka? 


Jeśli jest tutaj ktoś, kto nie wierzy, że wśród 2 tysięcy podpisów znajdzie autograf swojego pra/dziadka to polecam lekturę wspomnień Anny Weroniki o jej pradziadku - Piotrze Cuske, kupcu z Ostrowa i jego żonie Pelagii, których piechurzy odwiedzili 13 maja 1936 roku w Ostrowie. 
Ania też nie wierzyła. Tak się jednak złożyło, że pewnego dnia pochwaliła się publicznie pamiątkami rodzinnymi i od razu wiedziałam, że "znam to nazwisko".
Trudno jednak, żebym była znajomą potomków wszystkich świadków wyprawy i żebym sama ich odnalazła. Stąd wziął się pomysł na AUTOGRAF praDZIADKA. 

Potwierdzenia

Blog zawiera obecnie wpisy z województw śląskiego, wielkopolskiego, pomorskiego, podkarpackiego i małopolskiego (ówczesne śląskie, kieleckie, poznańskie, pomorskie, lwowskie i krakowskie) oraz nazwy miejscowości z całej trasy. Kolejne potwierdzenia będą się pojawiać systematycznie. 
Jeśli znajdziecie miejscowość, przez którą szli piechurzy a nie ma jeszcze do niej potwierdzeń wystarczy się ze mną skontaktować, "poza kolejnością" sprawdzę potwierdzenia w niej występujące. 


Udostępniajcie informację  swoim znajomym, sąsiadom, kolegom. Również znajomym, którzy mieszkają obecnie za granicą. I mieszkańcom obecnej Ukrainy.
Może właśnie oni znajdą autograf pra/dziadka :)


Życzę Wam owocnych poszukiwań i czekam na przysłane przez Was portrety przodków i poprzedników :) 


Katarzyna Mańko
koordynator poszukiwań

piątek, 3 czerwca 2016

Autograf pradziadka - Piotr Cuske


13 maja (w środę) piechurzy zawitali do Ostrowa Wielkopolskiego, wówczas zwanego również Ostrowem lub Ostrowem Poznańskim.
Zagościli również w sklepie Piotra Cuske, ostrowskiego kupca, i jego żony Pelagii.


Ich prawnuczka przysłała wspomnienia o swoich przodkach, zebrane od krewnych - babci, mamy i kuzynek.Wszystkim Paniom serdecznie dziękuję :)


 Rynek 2 i Rynek 35 – sklepy Piotra Cuske w Ostrowie Wielkopolskim


Mój pradziadek – Piotr Cuske pochodził z Borku Wielkopolskiego. Moja prababcia, Pelagia Szymańska - z Barcina. Nie wiadomo kiedy i w jakich okolicznościach się poznali, ani dlaczego postanowili zamieszkać właśnie w Ostrowie Wielkopolskim. W rodzinnym archiwum zachowały się telegramy ślubne z sierpnia 1921 roku. Nie zachowała się natomiast żadna fotografia ślubna Młodej Pary. Jest tylko jedno jedyne zdjęcie, na którym widnieje… Pan Młody. Sam. Legenda rodzinna mówi, że jego młoda żona się rozchorowała i do fotografa nie dotarła. A może nie było to małżeństwo z miłości? Może Pelagia nie chciała Piotra za męża i ten jej brak na fotografii poślubnej to forma protestu, niezgody, manifestu? Doczekali się dwójki dzieci – Eugenii i Ferdynanda oraz dwóch sklepów. Jeden – Rynek 2 („Pod Aniołami”) z artykułami męskimi oraz drugi,  Rynek 35,  z artykułami damskimi i krótkimi (czyli pasmanteria). Wyglądając przez okna swoich sklepów widzieli się, ale czy machali sobie? Odwiedzali? Nie wiem. Piotr to sympatyczny chudzielec z małym wąsikiem, zapracowany bardzo. Pelagia to nieco pulchna dama, zawsze z nienagannie ułożoną fryzurą, wyniosła nieco i z poczuciem wyższości. Lubiła, kiedy wszystko kręciło się wokół niej. Zatem kariera sklepowej mogła jej niezbyt odpowiadać. Dla dzieci mieli mało czasu, bo na pierwszym miejscu były interesy. Podobno sklepy odkupili od jakiegoś ostrowskiego Żyda, który przeniósł się do Łodzi i tam rozkręcił lepszy interes. Długo spłacali u niego sklepy, na swoim zdążyli być dopiero w 1939 roku. I co? I przyszło porzucić wszystko i uciekać. Podczas szybkiej ucieczki i panującego wtedy wokół chaosu wojennego Piotr się jakoś w tym wszystkim zagubił, oddzielił od żony i dzieci. Uciekając przez Łódź zatrzymali się ponoć u tego, od którego sklep kupili. Po wojnie sklepy przejęło „państwo”, a im zostało uczucie dojmującej straty. Namiastką miała być praca Piotra w jakiejś tam spółdzielni pracy i życie wspomnieniami, przechowywanie resztek ze swojego własnego, okupionego ciężką pracą, brakiem czasu dla dzieci i niezadowoleniem żony – interesu. To papier listowy, koperty z nadrukami adresów, księgi rachunkowe. I wspomnienia, które opowiadał jego syn, a mój dziadek – jak to dobrze było wtedy, kiedy mieli własne sklepy…
Anna Weronika
Prawnuczka Piotra
Wnuczka Ferdynanda



Piotr i Pelagia Cuske z dziećmi Eugenią i Ferdynandem 


Telegram ślubny
Papier firmowy sklepów Piotra Cuske
Współczesny widok na róg Rynku w Ostrowie. Sklep damski P.Cuske mieścił się w zielonej kamienicy po prawej, gdzie obecnie sklep Remis, a sklep męski w kamienicy po lewej (obok Apteki pod Aniołem - w niej również byli piechurzy).
Papier firmowy sklepu, który odwiedzili piechurzy


 
**********

Czym żyli w tych dniach mieszkańcy Ostrowa pisała lokalna gazeta Orędownik Ostrowski. Łatwo się o tym dowiedzieć i dzisiaj, sięgając po numery z tamtego czasu:
12 maja 
15 maja
19 maja 
Ja nie trafiłam w nich na informację o piechurach. Ale jeśli nie tu, to może w kolejnej miejscowości lub w innej gazecie... :)